• Wpisów:263
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:138 dni temu
  • Licznik odwiedzin:16 461 / 1665 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
*
Założyłam nowy blog z możliwością szybkie rozwoju.
Odsyłam tam: http://goldenberry.blog.pl/2017/04/05/nowy-a-zarazem-stary/
*
 

 
Cóż znaczą słowa
Które wylatują z ust
Głodnych i nieznanych
Skoro mowa Tobie całkiem obca
Przejdź obok
Niepostrzeżenie
I po cichu
Jak gdybyś nigdy nic nie słyszał
I tak nie rozumiesz
 

 
*
Miliony myśli na sekundę. Westchnienie. Chęć zmienienia wszystkiego. Porzucenia. Wszystko mnie wzrusza, męczy drażni. Poddusza mnie myśl o takim życiu. Chciałam spokoju, a nie gorących igieł w plecy. Oddechu.
miłości pełnej do cna, zachwytów, planów, zrozumienia. Dojrzałości.
A mam w zamian powtórkę. Wlekącą się potworną powtórkę. Która trwa i trwa i nic nie zmienia. A ja liczę na cud, złudzona, wygłodzona słowami piękna... Słowami pełnych miłości, tak cudownych, że mglą mi oczy. Wiją się wokół nich jak biała włóczka i otacza mnie myśl tych pyszności.
Zwodzenie na pokuszenie. Ciała/duszy. Deser pusty.
Brak słów koniec i szczęście. Ulatnia się każda myśl nagle...
*
 

 
Ciekawość świata mnie karmi
Już dawno przejedzona rutyną
Byłam
Zlęknionym zwierzęciem
Szukanym
W pośpiechu w metrze
W niedbałości
O życie!
Ciekawość karmi mnie.
 

 
*
Pochłonął mnie serial. I książka. Ciągle zapycham się książkami o idealnej miłości. Czystej. Prawdziwej. Sama często zagubiona w świecie pragnę takiej miłości. Ale potem się budzę. Dopada mnie rutyna i nudzi mnie takie życie. Wtedy otwieram książkę i jest zupełnie inne. Ciekawe.
Ciekawość świata mnie karmi.
*
 

 
*
Zgaszone niebo
Krzyczy
Lazurową poświatą
Odcina się żółć słońc
Dalekich
Zagubionych w drodze mlecznej

*
 

 
*
Ciało jej pożądaniem
Usta pragnieniem
A dusza pustką
*
  • awatar Gość: Bardzo chciałabym Ci ulżyć; jak mogę Ci pomóc ?:(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*
Rozdarte serce na dwa.
Na tak i nie
Na puste momenty
i pełne chwile
Bliżej jak dalej
Oddalamy się
A przyciąganie ziemskie
Ściąga w dół
Do szarej rzeczywistości.
*
Muszę przemyśleć wszystkie za i przeciw. Nie działać pod impulsem. Nie poddawać się, ani nie ulegać dawnym przyjaciołom/wrogom/pragnieniom. Pragnieniom, które płaczą, bo nie chcą być osamotnione.
*
 

 
Boję się po raz kolejny kogoś ranić.
Rozpadam się na setki miliardów kawałków. Topię się.
Zimno.
  • awatar Dolena: @gość: Kim jesteś?
  • awatar Gość: Mogę kupić Twój zegar? Ale musisz mi go przynieść ;)
  • awatar Gość: Kocham Cię, nic się nie zmieniło, dlaczego stałem się dla Ciebie nikim? Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać?! Narawdę Cię kocham, naprawdę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki
Już sama nie wiem co zrobić.
Jest tyle rzeczy które chciałabym zmienić
Ale mam po raz kolejny cierpieć? Cierpienie które zgotowałam sobie sama.
Zakończyć wszystko? Kim wtedy będę?
*
"Każdy dzień, który zabrał cień
Dziś nie liczy się i u mnie możesz zemścić się
Ludzie poza sobą chcą już być
I nie wiń mnie, że mam mały sklep dla samobójców
Zaopatrzę cię"

Głodzona
unika ludzi
100 lajków
100 zdjęć
Jej twarzy
Uśmiechu
Chociaż w sercu
Czarno już dawno
Zabrano ją
Gdzieś...
Bo czytać nikt nie umiał
Jej detali
 

 
On świetnie się bawił. Ja płakałam.
*
Łzy spływały mi po policzku. Czułam się tak bardzo nieszczęśliwa. Samotna. We wszystkim. Na uczelni, w mieszkaniu, w swoim mieście. Wszędzie. Wiem, że dla niego jestem najważniejsza, ale czasem mam wrażenie, że jednak nie. Trochę mnie to boli. Ubolewa nad tym moje serce. Zamykam się znowu. Jestem sama. Ze wszystkim. Ze studiami, ze swoim pogarszającym się zdrowiem. Samotna. Strach i lęk przemawiają przeze mnie. A żałość i rozżalenie przebija się niczym buchająca lawa wybuchnie. Postanawiam już więcej nie płakać. Płynąć z nurtem. Nie opierać się mu. Tylko tym razem działać dla samej siebie. Bo jeśli za bardzo mi zależy na czymś to to tracę. Więc niech wreszcie stanie się to co ma się stać.
*
To takie niesamowite, że kiedyś ta ziemia, te drzewo, że ewolucja oparta na tych samych zasadach od wielu miliardów lat wyglądała inaczej. Można powiedzieć, że żyjemy na Ziemi, ale tak naprawdę to ona żyje, a my tylko wykorzystujemy ją niczym pasożyty, powodując jej destrukcję. To niczym wielka obracająca się bomba atomowa. - To smutna wizja.- Odetchnęłam zamykając oczy i nie myśląc już o niczym.
 

 
Więc tak co nieco się poukładało. Na razie.
*
Ale znowu zżera mnie zazdrość. Nienawidzę tego uczucia, bo wiem, że ono prowadzi do zła. Unikam tego tematu. W znaczeniu takim, że nikt mnie nigdy nie zauważa w domu. Nie w miłości, lecz w rodzinie, tak jakbym nie istniała. Przegryzam to, bo wiem, że czasem tak trzeba. W końcu nie zawsze jest tak jak chcemy i godzę się na to. Od tak. Potrafię.
Zaczynam trochę rozumieć co kieruję innych w podejmowaniu decyzji, dlatego nie staram się na nich wpływać. Poddaję się, ale mam nadzieję, że to wcale nie będzie porażka.
*
Gdybyś była tu
Tuliłabyś do snu
Opowiadała historie dawne
Prawdziwe piękne i czyste

Muśnięta pajęczyną czasu
Splotłabyś moje włosy
Śmiała się do mnie

Gdybyś mogła tu być
Budziłabyś mnie i karmiła
Ciepłą poranną zupą mleczną

Jak owieczkę zbłąkaną prowadziła
Gdybyś tylko mogła tu być...
 

 
Nadeszło po raz kolejny wiele starć. Ja kontra chemia, ja kontra mój chłopak i nasze dziwne postrzeganie świata, a raczej naszych więzi i ja kontra mamma. We wszystkich walkach poległam. Dzisiaj mój humor można opisać jako jeden wielki wybuch wulkany. Epicentrum w kłótni z matką. Wyjść? Popłakać się? Nic raczej z tego. Jako 19-letnia kobieta takich zachowań powinnam unikać. Ale czasem mam ochotę wybuchnąć wielkim płaczem niczym 2 letnie dziecko. Niestety czasem nie mam wsparcia ani oparcia nawet w samej sobie. Czuję, że osiągnęłam totalne niziny. Poległam.
*
Szybko zdejmuje ciuchy z siebie. Porażka. Dzisiejszy dzień to dno dna. Szybko zmywam z siebie wszystko.
*
Zmywam dziś ze skóry cierpienie
Ciernie i ból rozległy
Zatapiam się w rozkoszy snów obcych
By daleko odnaleźć planetę
Bez uczuć bez gniewu
Bez ludzi...
 

 
Powstrzymuję się od łez. Pamiętam ciepłe noce w twoich ramionach. Czy wszystko miało właśnie tak się skończyć? Że mieliśmy wytykać sobie błędy, wady, które kiedyś dodawały nam uroku. Miałeś być tym jedynym a teraz nie wiem czy w ogóle jesteś.
Mieliśmy mieć wspólne życie, plany a teraz już niczego nie mamy...
Oddaleni o setki kilometrów, zimni i nieczuli.
Obojętni.
Tak jakbyśmy byli zupełnie obcy sobie i żyli oddzielnie. Po swojemu.
A miało być zupełnie inaczej.
  • awatar Gość: Bo o miłość trzeba dbać. Delikatnie. Bardzo delikatnie. Każde mocniejsze szarpnięcie niszczy ją i druzgocze - nawet jeśli tylko na żarty. Bo co dla jednego jest tylko żartem, dla drugiego może być zabójczym pociskiem. Atomowym - ze zdolnością do rozszczepiania i multiplikowania...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*
Ostatnio coś się spieprzyło. On jakby miał swoje osobne życie a ja wiecznie pogubiona w swoim. Gdy zaczyna się układać w moim on jakby był zupełnie oddalony ode mnie. Jakbym przestała być jego obiektem zainteresowania. Cierpienie.
*
  • awatar Gość: Bo wiesz co? Niektórzy nie umieją starać się dla relacji, lecz w rekacji - tylko będąc wewnatrz relacji oddają z siebie wszystko - a poza relacją kompletnie nic. Czy rozumiesz to? Niektórzy być może robią to całkowicie odwrotnie - przed związkiem dają z siebie wszystko, ale potem w związku - nic. Ja wolę jednak mimo wszystko ten pierwszy wariant :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
4 marzec
Zadowolona z powodu zdania egzaminu poprawkowego z fizyki. Czekam wciąż na wyniki z biologi. Troszkę już zużyta została moja głowa. Pierwszy i ostatni raz biorę się za naukę dzień przed egzaminem.
Jeszcze czeka mnie jeden egzamin poprawkowy z chemii, trochę przerażona i już wycieńczona. Ale szczęśliwa po części. Hormony szaleją.
 

 
24 luty
Frustracja bierze nade mną górę. Może ma powód. A raczej kilka powodów. Nie zaliczenie aż 2 egzaminów no i poprawa egzaminu z chemii. Ciągłe lekkie czasem przelotne kłótnie z nim. Brak weny. Totalna pustka. Chciałabym położyć się w letnim słońcu. Tak żeby muskało moją twarz. Miałam wrażenie, że bardziej nie da się mnie zranić. Ale po stracie 2 przyjaciół naraz wszystko zdawało nie prawdą, odległym kłamstwem. A teraz dociera do mnie wszystko. Wraca z podwojoną siłą.
Wytrawne wino nawet wydaje się być słodkie, przy całej gorzkości każdej chwili....
Po cichu gra "Midwayer" w moich uszach. Przebija się przez ból. Przez każdą komórkę mego ciała.
Często usuwałam wystukiwane wiadomości. Byleby tylko nie zwiększyć ognia.
O godzinie 19:30 mam jakieś dziwne spotkanie z nieznajomą mi osobą odnośnie pracy przez internet. Nie cieszyło mnie to za specjalnie. Na szczęście makijaż potrafił zakryć wszystko, każde emocje. Szybko dopijam wino. Etudia Joepa Bevinga tak pięknie kołysała moje myśli, że znajdywałam się gdzieś daleko. Odpływałam.
 

 
Złość zaczęła przemawiać przeze mnie bezpowrotnie. Życie ludzkie równe jest cierpieniu. Ponieważ żyjemy ze świadomością, że kiedyś umrzemy. A chyba nie ma niczego gorszego niż śmierć. O ile życie zdaje się być torturą, to może śmierć będzie wybawieniem dla wszystkich dusz.
Nigdy nie będę wiedziała co jest dla mnie dobre i od czego powinnam się odciąć. Sama sprawiam sobie nieustannie ból, katuję swoją duszę. Umartwiam się. Na okrągło 24 na dobę. Czuję każdy dotyk, świat, ptaki, drzewa, wszystko co jest wokół mnie. Zamykam się w swoim świecie. Potem kogoś udaję, by móc odnaleźć się wśród innych. Zapominając o tym kim naprawdę jestem. W dzień brak mi ukojenia, w nocy nie mogę usnąć.
Rozkładam się. Można to nazwać nieszczęściem? Mam dom, mam jedzenie, mam szkołę, mam pracę, faceta. Mam tak wiele. A przebija przeze mnie smutek.

Zakłopotaniem życia
Gwiazdą na niebie
Ciemniejącą
Głodnym zwierzęciem leśnym
Zagubionym liściem na śniegu
Czeluścią


Oddaną za wcześnie młodością
Porozrywaną przeszłością
Żyjesz
Na pewno nie nową przyszłością
Pamiętasz puste ulice
Pełne łez i lęków
Szkoda, że mojego koloru oczu
Nie potrafisz już pamiętać.

Rysujemy na twarzach swoich siebie
Cienie ciał ludzkich

Biorę słowa z odzysku
Ciebie już dawno nie ma...
Pamiętasz?
Głód potrafi wymyślać
Nowe wizje w głowie.

Cieszę się, że zapominam. Gdy nagle budzę się i pamiętam o wszystkim. To zgubienie czy nieszczęście? Czym jest szczęście? Nie wiedzą?
 

 
Czasem bezpowrotnie tracimy to o co walczyliśmy przez całe życie... Tylko przez nasze lęki i strachy. Czasem po prostu warto puścić to, by szło samo. Bez nacisku. Bez presji. Tylko puścić, by zobaczyć co się stanie.
 

 
19 stycznia
Muszę się nauczyć, że na nikogo nie mogę liczyć. Nie ważne,czy ten ktoś jest z rodziny czy też nie. Bo ludzie nie umieją zrobić czegoś bezinteresownie, chociaż do tej pory myślałam, że jednak mogą. Heh. Jednak się myliłam. Denerwują mnie ludzie co nakazują i mówią mi jaka mam być. Przecież wiem jaka jestem i jaka chcę być. I nie dam się złamać. Więc lepiej żeby już ucichli.
 

 
14 stycznia
Ucichły już myśli w mojej głowie. Wiem co zrobić, ale tak bardzo boję się przyszłości i ludzi, którzy tak często mnie ranią. Wiem, że bycie dorosłą wiąże się często z podejmowaniem takich decyzji, ale czy przypadkiem nie dorosłam za szybko.
- Tak zostałyśmy wychowane siostro. Marzymy o szybkim ustatkowaniu się, dzieciach, dużej przestrzeni. Niestety- powiedziała wiedząc, że boję się tego usłyszeć.
- N o t a k.- Lęk zagłuszał moje wszystkie myśli. Boję się bardziej bycia samej czy bardziej zagubienia w nowej sytuacji? Nie wiem.
Noc nie pozwalała mi spać.
Przez to, że w moje ręce dziwnym trafem weszła książka o serialu, który kiedyś oglądałam obejrzałam 2 odcinki. Dosyć szybko. Ale moje cierpienie nie gasło. Cichło na chwilę.
Tak samo tyczy się alkoholu, pierwszą fazą jest przyjemność, potem chęć picia więcej i ostatnią fazą zapominanie. Niestety u mnie ta faza się nie sprawdza. Pogrążona w metafizycznym doświadczeniu czytając książkę, popierając to serialem idę spać, popijając własne łzy (oczywiście po cichu tak by nikt nie widział, że cierpię "okazywanie słabości, powoduje, że ludzie postrzegają nas jako słabe osoby" huh może powinnam się przyzwyczaić.
  • awatar Gość: Nie słuchaj i nie patrz na to co myślą inni albo jaką Ciebie postrzegają, bądź sobą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

12 stycznia
*
On nie czuł psychicznej ani fizycznej potrzeby pisania do mnie. Nawet nie miał tego ustawionego, a raczej zakodowanego machinalnie. Układał sobie życie towarzyskie bez pytania mnie o zgodę. Nie wymagałam od niego tego, żeby uzyskiwał ode mnie tej zgody. Przecież nie jest przedmiotem należącym do mnie, jest człowiekiem, który dzieli ze mną swoje życie wyrażając przy tym ustną jak i moralną zgodę. W końcu takie życie wybrał on i takie wybrałam ja. Sama nie wiem dlaczego po części czuję się źle w obecnej sytuacji. Przypominam sobie rzeczy, które moje oczy widziały. I mam wielkiego moralnego kaca. Ten kac męczy mnie już długo.
Mam wrażenie, że moja fascynacja związkiem z nim tak samo szybko się zaczęła jak skończyła. Jak jest obok jest cudownie i czuję wielkie zainteresowanie jak i pożądanie z jego strony, pragnienie mnie. A jak jest daleko to wyrównuje się to do zera. Patrząc na innych facetów w jego wieku bądź starszym rocznikowo oczekuję czegoś więcej od bycia w związku. Z tego co zauważyłam po przykładzie mojego starszego kolegi (który o dziwo ma starszą od siebie dziewczynę!) on swój sposób zdobywania serca ofiary ( o ile tak można nazwać fazę podrywania płci przeciwnej) przedstawia jako metodę “zrobie dla niej wszystko i z myślą o niej”. A raczej z wielkim zaangażowaniem wchodzi z butami w jej życie, na miejsce jej byłego (w tamtym momencie obecnego chłopaka) uważając się za lepszą partię dla niej dając jej możliwą ilość szczęścia taką jaką potrzebuje. Ciekawi mnie to. W jaki sposób faceci ustawiają się w kolejce zastąpić obecnego partnera. Bo w przypadku moim (tj. Płci żeńskiej) wygląda to tak, że musisz z tym kimś być za wszelką cenę. I to, że jego obecna partnerka nie spełnia swoich zadań, wręcz narusza zasady i przegina zachowując się jak rozpieszczony bachor daje tylko możliwość i pozwolenie na wkroczenie na jej miejsce. Niestety. Tak to właśnie działa. My widzimy w niej potencjalne zagrożenie, a znając wady łatwo możemy te “Zagrożenie” unieszkodliwić.
Wracając do tematu zadowolenia i szczęścia w związku, sama nie wiem czego dosłownie potrzebuje. Czy jest to zainteresowanie ze strony przeciwnej czy może uszanowanie moich potrzeb, zainteresowań i wiecznego braku czasu? Chociaż przeczytałam kiedyś, że czasu jest wiele po prostu to my nie umiemy nim dobrze gospodarować.
Mam wrażenie, że ja jestem tylko przeszkodą w jego życiu, że mu tego nie ułatwiam. Że jestem komplikacją w jego idealnie poukładanej układance.
Ciągle rozważam negatywne i pozytywne skutki takiego życia...